Ryszard2012-10-26 07:38
Sen złudzenie

Śniło mi się dzisiaj, że byłem na przedstawieniu iluzjonistycznym na wielkiej sali jakby kilkanaście razy sala gimnastyczna. Siedziałem na podłodze drewnianej z lewą ręką opartą o powierzchnię podłogi. Wszyscy ludzie siedzieli w rzędzie na skraju sali. W poprzek sali po podłodze poruszały się światełka w lewo, co mogłoby wywołać złudzenie, że my wszyscy siedzący jedziemy w prawo. Jednak złudzenie dotyczyło tylko ręki. Miałem wrażenie, że sunę ręką po podłodze w prawo, natomiast pupą siedziałem na podłodze. Ręka dotykała uda, więc wiedziałem, że jest w spoczynku względem pupy, która siedzi na podłodze. Rozgryzłem, że złudzenie bierze się stąd, że podłoga jest wprowadzana w specjalną wibrację, którą otwarta dłoń położona na podłodze odbiera jako ruch. Nawet słychać było dźwięk jakby młota pneumatycznego. Krzyczałem vibration vibration, żeby wszystkim dookoło oznajmić moje odkrycie.

Po mojej prawej stronie siedziała moja dziewczyna Ania na tyle blisko, że stykaliśmy się cały czas. Jednak po zakończeniu seansu okazało się, że znalazłem się w innym miejscu sali, a ona została tam, gdzie siedzieliśmy razem. Natychmiast pobiegłem do niej (może sto czy dwieście metrów) i odkryłem, że ma zmasakrowaną psychikę po tym doświadczeniu. Jakiś przerażający grymas na twarzy i lęk. Próbując ją pocieszyć, zacząłem mamrotać niewyraźnie, zatraciwszy zdolność artykulacji, coś na kształt Zwierzynko i Marcia – ksywki mojej byłej. Ona jakby otrzeźwiała i wyzywająco oznajmiła, że ma specyficzne poczucie romantyzmu i nie życzy sobie być nazywaną marcinką (to słowo nie było wyraźne, ale wyraźnie nawiązywało do moich niewyraźnych artykulacji). Ucieszyłem się i z uśmiechem oświadczyłem, że to jest dobry temat i znaczy, że już czuje się lepiej (było dla mnie ewidentne, że jej psychika odżyła), ale ona zdawała się nie rozumieć mojej ulgi.

KOMENTARZE (10)

  1. Michał Stanisław Wójcik2012-10-27 15:21:20

    Czy publikacja opisu tego snu, to jest wystawienie się na swojego rodzaju psychoanalizę? Każdy sen musi siłą rzeczy odbijać jakoś życie śniącego. Tak działa mózg. Tutaj jest kilka ‘kwiatków’, którymi można by się zająć. Tak naprawdę obszary do psychoanalizy są dwa. Jeden to treść snu sama w sobie, a drugi, to sposób zrelacjonowania snu.

  2. Ryszard2012-10-27 16:23:30

    Mi nie chodzi o psychoanalizę. Przyświeca mi badanie mózgu. Uderzyło mnie to, że mózg potrafi mieć na tyle dobry model samego siebie, że umie sobie wyobrazić złudzenie.

    Oprócz tego, fascynuje mnie każdy sen, który jest klarowny. Rzadko mi się zdaża sensowny sen, a gdy się zdaża, to myślę nad nim. Ten akurat wydał mi się szczególnie cenny do rozważań nad świadomością i zapisałem jako przykład. Wszak często nasze dyskusje cierpią na brak przykładów pod ręką.

  3. Michał Stanisław Wójcik2012-10-27 19:52:51

    Możemy skupić się na tym aspekcie. Tak to jest bardzo ciekawe, że mózg wygenerował złudzenie i jeszcze wyjaśnienie tego złudzenia. Chociaż, jeżeli przypomnimy sobie, że mózg generuje cały czas, Twój cały ‘świat przedstawiony’, to jest to już mniej dziwne. Fakt, że na jawie, mózg generuje ten ‘świat przedstawiony’ na podstawie bodźców płynących ze świata zewnętrznego. Podczas snu on sam sobie jakby musi generować bodźce. Wiadomo, że mózg podczas snu generuje wszystkie impulsy, które zdolne by były poruszać mięśniami, tylko most je odcina. Wiadomo, to ponieważ w doświadczeniach przykładowo kot z uszkodzonym mostem podczas snu goni wyimaginowaną mysz. Wynika z tego przy okazji, że mózg porządnie generuje ruch tej myszy w 3D! Tutaj mózg genrował pewne ruchy, ale jeszcze wyższe funkcje wiedziały, że to złudzenie, to jest jakby o jedno oczko wyżej.

    Oczywiście poza tą warstwa kontemplacji mózgu są w tym śnie zawarte Twoje osobiste sprawy i ten sen coś tam mówi o Tobie i o Twoich relacjach. Ciekawy jest też fragment, w którym cieszysz się, że Twoja dziewczyna okazuje zazdrość o Marcię i odczytujesz to jako sygnał powrotu do zdrowia psychicznego. To jest rzeczywiście dość dobre, bo przecież tak by było. Jeżeli ktoś jest w ciężkim szoku po jakimś przeżyciu, raczej nie będzie mówił zdań typu, że ma się specyficzne poczucie romantyzmu. Znamienne jest także, że dziewczyna nie rozumie o czym mowa. To jest dobre!

    Co mnie tutaj strasznie razi to podwójne użycie słowa ‘pupa’, które tutaj możnabyło spokojnie pominąć, a razi i odciąga uwagę od rozważań o śnie. Mógłbyś się z tej ‘pupy’ jakoś wytłumaczyć?

  4. Ryszard2012-10-28 07:24:50

    Problem pupy to chyba już temat na twoją psychoanalizę :) wszak najczęściej występuję ręka w tym opisie, a pupa jest dwa razy. Stwierdziłem, że nie będę w dokładnym opisie snu stronić od słowa pupa, bo wolałem się skupić na precyzyjnym opisie sceny, a nie bawić się w literaturę czy liczyć się z jakimś tabu w dyskusji filozoficznej. Jednak przeliczyłem się. Nie uświadomiłem sobie, że użycie tego słowa będzie odwracać uwagę od istoty snu. We śnie myślałem jak matematyk, że ręka jest na lewo od uda i ma wrażenie ruchu wzdłuż podłogi, natomiast palcami ręki dotykałem uda, a udo porządnie połączone z pupą, która z definicji siedzenia porządnie spoczywa względem podłogi. Tutaj jest po prostu formalny ciąg rozumowań, który starałem się oddać w opisie. To był sen o spójności!

    Kurde, skoro ręka ma wrażenie sunięcia po podłodze, a umysł stwierdza, że jednak się siedzi, to chyba istotą sprawy jest wrażenie tej cholernej pupy, że siedzi mocno na podłodze. Czemu miałbym unikać tego słowa w sprawie tak bardzo formalnej? A może chodzi tylko o to, żeby użyć tego słowa dokładnie raz? Na pewno by się dało, ale nie zadałem sobie tego trudu.

    Zależało mi na dyskusji o zdolnościach mózgu, które potocznie kojarzone są ze świadomością, a jednak widać, że świadomość tylko może doświadczać albo nie tego, co mózg sobie symuluje zupełnie bez niej. Przecież ja nie ułożyłem tego scenariusza, a mogłoby to przecież być jakieś miniaturowe opowiadanie czy jego fragment normalnie świadomie napisane przez pisarza.

    Część druga nie dotyczy już złudzenia, ale zamieściłem z intencją, że też się może przydać do szerszej dyskusji. Powtarzam, że uderza mnie w tym śnie jego klarowność i dosyć długi wątek spójny. Do tego precyzja co do słów i ich artykulacji jest niesamowita. Ja bym tego nie wymyślił!

    Ja od dziecka mam wrażenie, że ja nie wymyślam moich myśli.

  5. Ryszard2012-10-28 07:36:46

    Uświadomiłem sobie przed chwilą, że ta druga część jest może jeszcze ciekawsza niż pierwsza. Wygląda na to, że ten mózg uświadamia sobie, że bywa tak, że człowiek artykułuje coś niezgodnego z intencją i doświadcza zarzenowania z powodu nieprzystawania świadomości celu do świadomości tego, co wychodzi na zewnątrz w komunikacji. A może nawet mózg jest na tyle genialny, że specjalnie zaburzył artykulację tych ksywek, żeby uniknąć totalnej konsternacji u słuchacza, a jednak wykrzesać ze swoich zasobów stan zatroskania i pocieszania, który się przez lata skojarzył z tymi ksywkami. Zauważ, że we śnie wcale nie było powiedziane, że moja dziewczyna się zorientowała, że to były ksywki byłej. Jej po prostu nie podobało się jak do niej mówiłem i tyle.

  6. Michał Stanisław Wójcik2012-10-29 16:45:43

    Hm … to by wyglądało tak, że cały czas żyjemy z jakimś inteligentnym komputerem osobistym, który nam cały czas coś podsuwa. Pytanie jest następujące, czy na tym bardziej ogólnym poziomie jest świadomość. Chyba nie ma. Tutaj musielibyśmy wrócić do mojej koncepcji świadomości, że po prostu wśród tej szerszej orientacji mózgu nie wykształca się układ zamknięty, który jest symulacją wszechświata (albo nawet mogłaby być symulacja wszechświata, ale jego elementy nie stworzyły odpowiednio skomplikowanej struktury, aby mówić o samoświadomości). W tym sensie powinniśmy patrzeć na człowieka jako na świadomość z podłączonym komputerem, który ma jakiś rodzaj “ludzkiej” inteligencji, ale sam świadomy nie jest. Przy czym świadomość wpływa też na ten komputer, np. decyduje jakie umiejętności zostaną na nim zaprogramowane (można zaprogramować gre w szachy). Gra w szachy to tuja też ciekawy przykład, bo tylko część problemów rozwiązuje się w świadomości, a co do reszty trzeba się zdać na inteligentne podpowiedzi tego kompuera. Ten komputer może też sprawiać różne rzeczy przecież, może rzeczywiście spowodować, że jakoś niewyraźnie człowiek coś powie, co może być przez ten komputer ocenione jako niewłaściwe.

  7. lukstafi2012-11-01 16:14:50

    Jak dla mnie słowo “pośladki” jest najmniej “nacechowane”. “Tyłek” jest zbyt potoczne – “szorstkie”, “pupa” daje infantylne skojarzenia, “dupa” jest wulgarne. Z ust kobiety “pupa” byłoby chyba ok.

  8. Michał Stanisław Wójcik2012-11-04 09:39:12

    Jeżeli już ten temat wraca (no coż chodziło mi o szeroki dyskurs :-) ), to przyznam, że ja jestem tu zwolennikiem w ogóle wycięcia tego pojęcia z opisu. Według mnie ono nie wnosi nic, albo zbyt mało, aby usprawiedliwiało to zajmowanie się tą częścią ciała w tym opisie snu.

    Miałem wrażenie, że sunę ręką po podłodze w prawo, natomiast pupą siedziałem na podłodze.

    zastąpiłbym: Mimo, że siedziałem stabilnie na podłodze, miałem wrażenie, że ręką sunę po niej w prawo.

    Ręka dotykała uda, więc wiedziałem, że jest w spoczynku względem pupy, która siedzi na podłodze.

    zastąpiłbym: Ręka dotykała uda, więc wiedziałem, że jest w spoczynku względem reszty ciała.

  9. Michał Stanisław Wójcik2012-11-08 11:08:13

    Dzisiaj miałem interesujący sen. Wynajmowałem jakieś duże dwukondygnacyjne mieszkanie. Były to pomieszczenia zupełnie nowe i nie znane mi. Mam wrażenie, że w śnie była zachowana jako taka spójność tego dwupoziomowego mieszkania, choć nie wiem, czy wnętrza pokojów, do których wchodziłem ponownie, nie zmieniały się. Podstawowa struktura tego mieszkania była jednak cały czas taka sama. Dwa korytarze, każdy na jednej kondygnacji i wejścia do różnych pokojów z każdego korytarza. Śniły mi się też dość dokładnie drzwi wejściowe i one za każdym razem, gdy je widziałem, wyglądały tak samo. Najciekawsza rzecz okazała się w łazience. Była tam jakaś stara wanna, cała napełniona wodą i mnóstwo jakichś kraników wystających ze śniany, których wyloty były połączone ze sobą gumowymi wężami. W pewnym momencie okazało się, że te gumowe węże są po to, aby tamować wodę z tych kraników, bo nie dało ich się zakręcić. Ideą było tutaj to, że woda z jednego kraniku wywiera ciśnienie i blokuje wodę z drugiego kraniku. Ta idea była częścią snu. Później jeszcze okazało się, że w mieszkaniu jest bardzo zimno. Wtedy okazało się, że ja z jakimiś znajomymi to mieszkanie wynajmuję i jeden z tych znajomych powiedział, że on płacił za ogrzewanie 4000 koron na miesiąc.

    Po obudzeniu się rozmyślałem nad tą ideą łączenia kraników. Przecież wystarczyłoby powkładać jakieś plastikowe zatyczki. No ale gdyby istotnie do dyspozycji były tylko jakieś gumowe węże, to pomysł się jakoś broni, pod warunkiem, że umiałbym zacisnąć je na kranikach tak mocno, że ciśnienie nie powodowałoby przecieków. Przy założeniu więc, że miałbym tylko gumowe węże i jakieś bardzo dobre metalowe zaciski do nich, to byłaby to nawet sensowna wizja tamowania lejącej się wody. Chociaż powoduje dwukrotne zwiększenie ciśnienia i może lepiej byłoby jeden wąż montować na jeden kranik i jakoś zaciskać. Zresztą w śnie, było to raczej jedynie ograniczenie problemu, gdyż wanna była cała zapełniona wodą.

    Ten sen był bardzo realistyczny. Nie mam w zasadzie żadnych wątpliwości, co do tego, że cały czas żyjemy w rzeczywistości generowanej przez mózg. Z tą tylko różnicą, że na jawie ta generacja odbywa się za pomocą danych dostarczanych ze świata zewnętrznego. Co mnie uderzyło akurat podczas tego snu, mózg również z sukcesem generuje inne osoby, które się czasem dość spójnie zachowują. To daje jeszcze jedną refleksję. Osoby, które spotykamy na jawie, też są generowane przez nasze mózgi tylko na podstawie danych płynących z zewnątrz. Cała konstrukcja postaci, to co o niej akurat pamiętamy, nasze wrażenia o niej, nasze lubienie bądź nie, to są własności postaci generowanej przez nasz mózg. Naturalne nastawienie do osoby jest najprawdopodobniej ukierunkowane na tę postać wykreowaną przez mózg. Dopiero głęboka analiza i wysiłek pozwala nam dojść do tej osoby jako naprawdę zewnętrznej. Są więc trzy osoby zawsze. Wewnętrzna, Zewnętrzna obiektywna – czyli taka jaka jest w świecie zewnętrznym realnie i generowna przez czyjś mózg. I tu jest cały konflikt. Dla mnie najważniejsza jest moja osoba wewnętrzna, dla drugiego ważna jest moja osoba generowana przez jego mózg, a jeszcze pomiędzy tym jest moja zewnętrzna osoba obiektywna, która dla nikogo nie ma znaczenia. Ciekawe co na to atropologia chrześcijańska? ;-)

  10. Michał Stanisław Wójcik2012-11-08 12:13:50

    Pisząc, że nie mam żadnych wątpliwości, że żyjemy w rzeczywistości generowanej przez mózg, miałem na myśli sformułowanie bardziej precyzyjne. Mianowicie, że przy wstępnym założeniu rzeczywistości jako czysto fizykalistycznej, nie mam wątpliwości, że żyjemy w rzeczywistości generowanej przez nasz mózg. Czyli środowisko, w którym żyje moja osoba wewnętrzna jest środowiskiem stworzonym przez mózg.

  11. Podgląd live
    Nie opublikowałeś jeszcze tego komentarza! Aby opublikować naciśnij przycisk Opublikuj Komentarz.

Dodaj komentarz