Rivendell2013-02-16 16:21
Sen o papieżu

Dzisiejszej nocy przyśnił mi się papież Benedykt XVI. Nie wiem dlaczego. Nie przeżywam w sposób szczególny, jeśli wogóle, jego abdykacji. Myślę też, że nie potrafię sobie przypomnieć wszystkich szczegółów tego snu. Na przykład tego, dlaczego znalazłam się w bliskim, można powiedzieć najbliższym otoczeniu Benedykta XVI. Wydaje mi się, że początkowo, gdzieś niedaleko mnie mogła znajdować się moja mama i to być może właśnie z nią znalazłam się w otoczeniu papieża. Całkiem niedaleko. Następnie pamiętam, że płakałam, że Benedykt XVI postanowił zrezygnować z urzędu biskupa Rzymu (płakałam, nie mogłam się powstrzymać, ale byłam właściwie świadoma tego, że moje łzy są nieadekwatne do tego, co o tym myślę i czuję. Zadawałam sobie pytanie, dlaczego płaczę, skoro nic mnie to nie obchodzi.). Wyjaśniał chyba powody swojej decyzji.  Byliśmy w jakimś pomieszczeniu z dużym oknem, ale bardzo wszyscy ściśnięci. Mam również wrażenie, że w tamtym fragmencie snu osoby, znajdujące się w jego otoczeniu bliżej niż ja, były mu nieżyczliwe. Mówiły raczej przykre rzeczy.

Zaraz po tym znalazłam się w bezpośrednim otoczeniu Benedykta XVI. Razem ze mną było jeszcze tylko kilka osób. Naprawdę garstka nas była. Nie widziałam nikogo znajomego. Papież wyciągnął  fioletową (z zielono-żółtymi przyciskami) zabawkę wydającą z siebie jakieś melodyjki. Naciskał po kolei przyciski. A ja, początkowo ciągle na niego nadąsana, zaczęłam nucić razem z zabawką. Chwilę później zabawka przemieniła się w gitarę, na której papież grał. A ja dalej nuciłam. Znalazła się tam również jakaś inna młoda kobieta, prowadząca scholę (ubrana w fioletowy sweter? bluzkę?), pytała co ze śpiewami na mszy? Że wszystko przygotowane. .. Dla kogo teraz będą śpiewać i czy wogóle schola się utrzyma…? Benedykt ją uspokoił, że pomimo iż przestanie być papieżem, będzie na tej (i w następne niedziele również) mszy. Odniosłam wrażenie jednak, że jakby po kryjomu…?

Na koniec przyszedł czas na mnie. Papież (w pięknej bieli, w tym momencie było ją widać w sposób szczególny) był zupełnie swobodny, usiadł na przeciwko mnie w jakimś krześle, raczej mało wyszukanym, najzwyklejszym w świecie. W moim odczuciu, w drugiej części snu, byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi.  W końcu też przestałam się na niego dąsać i powiedziałam: „Ale wyciąłeś numer tym gamoniom!” (chodziło oczywiście o jego abdykację). Po tym napięcie zupełnie opadło, bardzo się z tego śmialiśmy a nawet przybiliśmy sobie „piątkę”.

Po tym sen o papieżu się skończył.

  1. Podgląd live
    Nie opublikowałeś jeszcze tego komentarza! Aby opublikować naciśnij przycisk Opublikuj Komentarz.

Dodaj komentarz