lukstafi2014-12-26 20:56
monotheism

     monotheism

there is only one love,
but varying in degree.
who chooses love
is given love in return.
love is the same.

the same love
between father and son.
the same love
kisses an old vagina
and a little girl’s cheek.
the same love
hardens
and softens a penis.
the same love
plants a peach seed.
and waters it through hot days of summer.
the same love
in men caressing.
in women touching.
the same love
in friends holding hands
and in lovers holding hands.

myriad experiences
love the same

thou shall not take the name of love in vain.

KOMENTARZE (4)

  1. Michał Stanisław Wójcik2014-12-27 10:45:31

    Podoba mi się demaskatorski zamysł tego wiersza. Autor bierze w zasadzie dwie proste prawdy, zasadniczo wspólne dla religii monoteistycznych. Bóg jest wszechmocny i Bóg jest miłością. Łączy je i jak to w poezji bywa operuje na poziomie detalu. Detal ów demaskuje wnioski, o których niejeden wierzący chciałby milczeć. Wytrawny teolog rzecz jasna nie poczuje się treścią dotknięty, bo przecież na wszystko, co jest zawarte w wierszu musi się zgodzić.

    Puenta zaś jest raczej pesymistyczna. Takiego Boga nie ma lub powoływanie się na takiego Boga jest pozbawione sensu, bo jak wszystko to wszystko i w sumie co z tego — przynajmniej tak ja to odczytuje.

  2. lukstafi2014-12-27 13:01:21

    Mój zamiar nie był nastawiony pesymistycznie. Raczej jest to manifest wolnościowy, na rzecz sensualności (m.in. LGBT). Puenta miała uchwycić że trzeba wystrzegać się zła w postaci wykorzystywania, krzywdzenia, i powierzchownego przeżywania przyjemności.

  3. Michał Stanisław Wójcik2014-12-27 15:27:48

    Tytuł wiersza jakoś mnie nastawił na interpretację teologiczną. W sumie ostatni wers literalnie brzmi dość pozytywnie. Parafrazuje “nie będziesz brał imienia Boga nadaremnie” – ale to mi się właśnie tak przekornie skojarzyło. Nie będziesz brał imienia miłości na daremnie, ale wobec tego w ogóle nie będziesz go brał, skoro jest ona tak powszechna i niejako bez znaczenia. Jeszcze sobie dopowiedziałem, że politeizm wymagałby osobnego bożka dla każdej z miłości, a wtedy sytuacja byłaby inna. To chyba taka dość osobista interpretacja mało związana z tym, co autor chciał powiedzieć. Ale myślę, że dobry wiersz żyje własnym życiem. Jeżeli budzi jakieś emocje, wspomnienia, przemyślenia to już znaczy, że spełnia pewne minimalne kryteria poezji. To zaś, czy jest to zgodne z intencją autora jest drugorzędne.

    Często poeci są po prostu dobrymi obserwatorami rzeczywistości i z tego wynika czasem, mówię teraz ogólnie, zawartość refleksyjna utworu, mimo, że nie musiała być planowana. I nawet mam wrażenie, że takie wiersze bywają lepsze od tych z zaimplantowaną świadomie refleksją.

  4. lukstafi2014-12-27 16:05:20

    Ja nie mówię że mój zamiar nie był demaskatorski i teologiczny, tylko że nie był pesymistyczny. Ideą było takie przewartościowanie w połowie pomiędzy nietzscheańskim Dionizosem a chrześcijaństwem (ta jak Nietzsche je postrzega). Zachowanie zarówno ekspresji wartości, jak i neoplatońskiej orientacji na życie jako najwyższą wartość.

  5. Podgląd live
    Nie opublikowałeś jeszcze tego komentarza! Aby opublikować naciśnij przycisk Opublikuj Komentarz.

Dodaj komentarz