Ryszard2012-07-27 13:17
Dziewictwo Maryi

Według Ewangelii Łukaszowej Maryja w okresie narzeczeństwa z Józefem doznała objawienia, że będzie matką Mesjasza. Zdziwiła się bardzo i wręcz się zaniepokoiła tą wiadomością. Można by się spodziewać, że element szokujący to informacja o Mesjaszu, a tym czasem Maryję poruszył sam fakt zostania matką – w oderwaniu od tego, kim będzie jej dziecko. Ona pyta, jak to się stanie, że zostanie matką skoro nie zna męża – mimo że ma już narzeczonego! Należałoby się spodziewać, że treść objawienia dotyczy raczej tego, kim będzie syn zrodzony w jej małżeństwie z Józefem, a nie samego faktu poczęcia i porodzenia syna, jakby to miała być jakaś sprawa niezwykła. A jednak dialog Maryi z Gabrielem dotyczy jedynie tego właśnie aspektu, którym jest dziewicze poczęcie dziecka. Maryja doznaje ukojenia dopiero, gdy anioł omawia techniczne aspekty poczęcia, które ma się w niej dokonać, uzupełniając je informacją o Elżbiecie, która jest w ciąży mimo swego wieku i dotychczasowej bezpłodności. Zadziwia w tej scenie fiksacja Maryi na swoim dziewictwie, gdy należałoby się spodziewać, że to wieść o Mesjaszu powinna przykuwać jej uwagę. Tę zagadkę przyjmuję jako punkt wyjścia w niniejszym artykule.

Zobaczmy jakie rozwiązanie proponuje święty Augustyn w traktacie De virginitate. Zacznijmy od cytatu:

4. Jej dziewictwo było Mu tym milsze i tym milej przyjęte, że to nie Chrystus, w Niej poczęty, zachował Jej czystość przed mężczyzną, lecz że to Ona sama wybrała czystość dla Boga zanim On się począł i z Niej narodził. Wskazują na to słowa, jakie wypowiedziała do anioła przy zwiastowaniu: Jakże – powiedziała – to się stanie, skoro nie znam męża? Nie powiedziałaby tego z pewnością gdyby już wcześniej nie ślubowała dziewictwa Bogu. A ponieważ zwyczaje Izraelitów wtedy to odrzucały, została zaślubiona mężowi sprawiedliwemu, który nie wziąłby od Niej siłą tego, co wcześniej obiecała, a raczej chronił od wszelkiej przemocy. Bo gdyby nawet powiedziała tylko „Jak to się stanie”, nie dodając, że „nie zna męża” – gdyby zaślubiła męża z zamiarem współżycia seksualnego, nie pytałaby z pewnością jak urodzi obiecanego Syna – była przecież kobietą. Mógł Ją poprosić, by pozostała dziewicą, by w Niej dokonał się cud wcielenia Syna Bożego, który przybrał postać sługi – lecz, jako wzór świętych dziewic, by nie myślano, że Ona jedna musiała pozostać czysta, by począć Dziecię nie współżyjąc z mężczyzną – Ona ofiarowała swą czystość Bogu wcześniej, nie wiedząc jeszcze, że pocznie, po to, by naśladowanie życia Nieba w ziemskim śmiertelnym ciele było dobrowolnym ślubem, nie z rozkazu, wyborem z miłości, nie koniecznością służby. Zatem Chrystus, zrodzony z Dziewicy, która wybrała dziewictwo nie wiedząc jeszcze, Kogo porodzi, nie rozkazywał, a zaakceptował w Niej święte dziewictwo. Nawet u tej Kobiety, z której przyjął postać sługi – chciał, by to była jej wolna decyzja.

Rozwiązanie Augustyna polega na tym, że Maryja dużo wcześniej ślubowała Bogu dziewictwo, a wtajemniczony Józef wyrażał zgodę na taką formę małżeństwa. Jeśli się przyjmie, że Maryja w swojej intymnej relacji z Bogiem żyła w przekonaniu co do swojej drogi dziewictwa, to wtedy jest już naturalne, że w obliczu sprzecznej informacji co do woli Bożej dopytuje się z niepokojem: Jak to się stanie, że będę matką, skoro ślubowałam Bogu dziewictwo a Bóg to przecież przyjął? Okazuje się, że Bóg, proponując macierzyństwo, podtrzymuje dziewictwo i to ją uspokaja. Tak rozumiem rozwiązanie świętego Augustyna. Wydaje się ono wręcz logiczną konsekwencją w tym sensie, że taki scenariusz wyjaśnia zagadkę jak żaden inny.

Powstaje jednak druga zagadka. Czemu Maryja w ogóle ślubowała Bogu dziewictwo? Przecież w Judaizmie panowało przekonanie, że Bożego błogosławieństwa doznaje się na drodze małżeństwa poprzez jak najliczniejsze potomstwo, które ma trwać przez pokolenia. W szczególności kobieta niezamężna czy niepłodna mężatka były okryte hańbą jakby pozbawione udziału w Bożym planie. Nawet obietnica, którą Bóg złożył Abrahamowi w momencie konstytuowania narodu wybranego, dotyczyła głównie potomstwa trwającego na wieki – tak rozumiana była zażyłość z Bogiem. Jakże więc Maryja zdobyła się na wewnętrzy sprzeciw wobec panującej mentalności i to jeszcze z przekonaniem, że Bogu się to podoba? Jak to się stało, że pobożna Żydówka wykoncypowała sobie dziewictwo jako cnotę miłą Bogu – właśnie temu hebrajskiemu Bogu Jahwe?

Przedstawię tutaj moje spojrzenie i jako rozwiązanie zagadki proponuję przyjąć, że Maryja myślała właśnie tak. Relacja z Bogiem jest osobista i moje szczęście nie na tym polega, że moje potomstwo trwa. Współczesnym językiem mówiąc odrzucam sprowadzanie szczęścia człowieka do wypełnienia roli biologicznego organizmu, którego mentalność jest wytworem ewolucji. Postrzeganie nowo powstałej osoby jako swoją własność, jako coś czego się jest niemal stwórcą, jest ohydne i urąga Bogu Stwórcy każdego człowieka. Jednak ludzie dookoła żyją pokładając swoją nadzieję w dzieciach i wnukach, patrzą na swoje dzieci jak na “swoje” dzieci, nie wnikając w poszukiwanie sensu własnego życia i bez intymnej relacji z Bogiem. Dobrowolne dziewictwo może wyrażać bunt wobec takiej mentalności i takiej religijności hebrajskiej.

Czy Maryja tak myślala? Jeśli tak, to musiała rzeczywiście być szczególnie natchniona, wysoko ponad mądrość jej religii. A jeśli nie, to może po prostu brzydziła się przywiązaniem ludzi do namiętności i przyjemności cielesnych? Nie wiem jak daleko sięgała jej wrażliwość, ale tak czy siak podjęła decyzję o świadomym pozbawieniu się typowych ludzkich przyjemności, typowych kobiecych oczekiwań co do małżeństwa i macierzyństwa, a ponadto wykroczyła poza “objawiony” schemat trwania w przymierzu z Bogiem. Co za kobieta!

Ciekawym aspektem całej tej historii jest przyjaźń Maryi z Józefem. Oni musieli głeboko się przyjaźnić, skoro umówili się między sobą na małżeństwo bez seksu. Musieli wspólnie przedyskutować te argumenty, które ja szkicuję, albo jakieś inne, którymi się kierowali. Tak czy siak wymaga wielkiej przyjaźni, żeby mężczyzna i kobieta tak precyzyjnie się dogadali, że zgodzili się na takie małżeństwo będąc jednocześnie pobożnymi Żydami otoczonymi zupełnie inną mentalnością niż ta, którą chcieli razem wcielać w życie. Co za para!

Jeśli oni rzeczywiście tacy byli, to ja się nie dziwię, że Bóg, chcąc narodzić się jako człowiek, wybrał właśnie ich na swoich rodziców. Oni rzeczywiście mogą służyć za wzór rodzicom, właśnie dlatego, że stawiają na przyjaźń w małżeństwie i nie patrzą na siebie w kategoriach samca i samicy zabiegających o swoje potomstwo, lecz otwarci są na bycie ludźmi w dialogu z Bogiem.


Po napisaniu powyższego tekstu odnalazłem, że według Tomasza z Akwinu, Maryja i Józef wspólnie złożyli ślub dziewictwa jeszcze przed zwiastowaniem anioła. Tomasz potwierdza, że to było niezgodne z prawem żydowskim. Mój ewentualny oryginalny wkład więc redukuje się do podania motywacji, jaka im przyświecała. Nie czytałem na razie, dlaczego Tomasz uważa dziewictwo za cnotę.

Suma teologiczna, tom 25, Bóg-Człowiek Syn Maryi
Zagadnienie 28. Dziewictwo Matki Bożej.

Artykuł 4. CZY MATKA BOSKA ŚLUBOWAŁA DZIEWICTWO ?

Na pozór nie.

1. Powiedziano bowiem: „Nie będzie u ciebie niepłodnego obojej płci”. Dziewictwo zaś pociąga za sobą bezpłodność, zachowanie dziewictwa było przeto niezgodne z przepisami Zakonu. A wszak Zakon zachował swoją moc do czasu narodzenia Chrystusa. Nie mogła więc Najświętsza Panna ślubować dziewictwa nie naruszając Zakonu.

2. Apostoł mówi: „Co do dziewic nie mam rozkazania Pańskiego, ale radę daję”. Otóż dopiero Chrystus, który według słów Apostoła jest „celem Zakonu”, miał zapoczątkować doskonałość opartą na radach. Nie byłoby przeto stosowne składanie ślubu dziewictwa przez Najświętszą Pannę.

3. Według glosy, „nie tylko zawarcie małżeństwa, jeśli chodzi o osoby ślubujące dziewictwo, zasługuje na potępienie, lecz już sama chęć jego zawarcia”, a wiemy, że Matka Chrystusowa nie popełniła żadnego grzechu zasługującego na potępienie. Skoro zaś, jak stwierdza św. Łukasz6), była poślubiona, wydaje się, że nie składała ślubu dziewictwa.

A JEDNAK mówi Augustyn: „Maryja odpowiadając na zwiastowanie Anioła, rzekła: ‘Jakże się to stanie, skoro męża nie znam’. Nie powiedziałaby tego, gdyby przedtem nie ślubowała Bogu dziewictwa.”

WYKŁAD. Jak wiemy, realizacja doskonałości bardziej zasługuje na pochwałę, jeżeli wypływa ze złożonych ślubów. A jak wynika z racji przytoczonych poprzednio, zwłaszcza u Bożej Matki dziewictwo musiało zajaśnieć pełnym blaskiem. I dlatego słusznie dziewictwo swoje poświęciła Bogu przez złożenie ślubu. Wprawdzie ze względu na to, że w czasie kiedy obowiązywał Zakon, należało zarówno mężczyzn jak kobiety zachęcać do pozostawiania jak najliczniejszego potomstwa, by rozpowszechnić w ten sposób kult Boga, zanim z tego narodu nie przyszedł na świat Zbawiciel, nie sądzimy, by Matka Boża przed poślubieniem Józefa złożyła bezwarunkowy ślub dziewictwa. Choć pragnęła to uczynić, lecz wolę swoją podporządkowała w tej sprawie decyzji Boga. Potem zaś, po zaślubinach dokonanych, stosownie do ówczesnego zwyczaju, razem ze swoim małżonkiem złożyła ślub dziewictwa.

Ad 1. Ponieważ Zakon, jak sądzimy, nakazywał dbać o pozostawienie po sobie potomstwa, Bogurodzica nie ślubowała dziewictwa absolutnie, lecz czyniła to pod warunkiem, że dziewictwo Jej będzie miłe Bogu. Potem zaś, kiedy poznała, że Bóg aprobuje Jej ślub, przed zwiastowaniem Anioła, złożyła ślub bezwarunkowy.

Ad 2. W Chrystusie łaska osiągnęła swoją pełnię, zapoczątkowaną jednak w pewien sposób już przedtem w Jego Matce. Podobnie Chrystus rozpoczyna przez Bożą łaskę doskonałe wypełnianie rad, a wszakże już Jego Dziewicza Matka zaczęła je w pewien sposób wypełniać.

Ad 3. Podany w zarzucie komentarz do słów Apostoła dotyczy osób ślubujących dziewictwo bezwarunkowo. Matka Boża nie uczyniła tego przed poślubieniem Józefa. Lecz po zaślubinach razem z małżonkiem na podstawie wspólnej decyzji złożyła swój ślub dziewictwa.

KOMENTARZE (2)

  1. Michał Stanisław Wójcik2012-07-27 14:44:22

    @Ryszard

    Przeszkadza mi jednak w tych rozważaniach ich wysoka hipotetyczność. Czy Maryja tak jak ją sobie wyobrażamy w ogóle istniała? Dowodów na to w zasadzie nie ma. Oczywiście możemy omawiać koncept literacki. Tylko jakie to ma zastosowanie do życia? Wiaodmo, że z NT wynika, że Jezus został poczęty z dziewicy, chodziło bowiem o odwołanie się do proroctwa Izajasza (które w oryginale wcale nie musiało mówić o dziewicy). NT nie interesował się zbytnio losami Maryji. Pytanie więc skąd ta szczegółowa wiedza na temat ślubów? Została ona raczej dobudowana ze względu na zapotrzebowanie na pewną symbolikę. Możemy więc od razu powiedziec sobie, że sprawa ta interesuje nas tylko i wyłącznie przez jej symbolikę. Czy jednak taka symbolika coś nam daje? Owszem podkreśla ona wartość wstrzemiężliwości seksualnej — ale przyznajmy to dość banalna treść. A o tym, że Maryja ze swojego dziewictwa zrobiła jakiś świadomy manifest głębszej niż na jej czasy relacji z Bogiem, Kościoł nie mówi. Kościół wogóle nic nie mówi, co mogłoby pomniejszyć bilogiczną rolę rodzicielstwa. O tym mówisz Ty. Gdyby podejrzewać, że taka Maryja rzeczywiście istniała, że rzeczywiście była matką Zbawiciela — to dociekanie, co było jej motywacją rzeczywiście ma sens — może nas czegoś nauczyć, coś nam powiedzieć. Czy jednak ma sens dociekanie jakie są motywacje bohatera mitu? No jakie są? Jeżeli to mit, to żadne, nie mają one znaczenia. To tak jakby pytać po skończeniu ksiązki, co dalej. No nic dalej.

    Myślę więc, że przy takich rozważaniach trzeba się jasno zdeklarować, co rozważamy. Czy próbujemy odgadnąć jak zachowała się rzeczywista postać historyczna, czy robimy coś zupełnie innego — coś, co w zasadzie nie do końca rozumiem.

    Poza tym zauważ, że nie możesz sobie mitu przekształcać. Nie możesz go zmieniać. Jeżeli chodzi o mit — obowiązuje Cię wersja ugruntowana, kościelna. Tylko wtedy, gdybyś snuł hipotezy dotyczące realnej osoby możesz mówić o jej motywacjach i proponować pewne rozwiązania.
    Wydaje mi się, że Ty tutaj jesteś jakby pośrodku (czy to logicznie możliwe?) Trochę operujesz na micie, a trochę mówisz o sytuacji jakby miała ona miejsce.

  2. Ryszard2012-07-29 13:10:14

    Punktem wyjścia mojego artykułu jest zagadka, która jest zawarta we fragmencie Ewangelii wg św. Łukasza zwanym Zwiastowaniem Maryi (Łk 1,26-38):

    W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami».

    Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».

    Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»
    Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».

    Na to rzekła Maryja: «Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!» Wtedy odszedł od Niej anioł.

    Od dzieciństwa nurtuje mnie pytanie, czemu Maryja zapytała «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» To pytanie samo przeszło ewolucję. Najpierw dziwiło mnie sformułowanie nie znam męża: nie lepiej było się wyrazić Józef jest moim narzeczonym, ale jeszcze nie moim mężem? Wtedy można to zrozumieć tak, że Maryja spodziewa się, że to poczęcie zapowiadane przez Anioła nastąpi natychmiast, czyli zanim Józef zostanie jej mężem i to jest wtedy źródłem jej zakłopotania. Myślę, że właśnie tak dzisiejsi Polacy katolicy interpretują tę scenkę.

    W zeszłym roku natknąłem się na tekst św. Augustyna dotyczący zwiastowania i bardzo się zdziwiłem, że dopiero po tylu latach zgłębiania Ewangelii dociera do mnie koncepcja, że Maryja ślubowała dziewictwo jeszcze przed zwiastowaniem. A przecież, jak się później okazało, jest to klasyka, którą św. Tomasz z Akwinu potwierdził swoim autorytetem.

    W zeszłym roku byłem na rekolekcjach organizowanych przez żeński zakon i zapoznałem się tam z wewnętrznymi materiałami zakonnymi (nie dla rekolektantów) dotyczącymi ślubu dziewictwa. Tam jawnie mówiono o ślubie dziewictwa Maryi według koncepcji Augustyna. Te siostry zakonne są uczone, że tak właśnie było i że taka jest nauka Kościoła. Tym bardziej zdziwiło mnie, że wcześniej się z tą nauką nie spotkałem.

    Na tych rekolekcjach zwrócono mi uwagę na aspekt maryjności w moim chrześcijaństwie, więc zacząłem się nad tym poważnie zastanawiać. Wizja Maryi, którą tam przedstawiają w tych wewnętrznych materiałach, jest dla mnie niepokojąca, ze względu na odpowiedź na pytanie o motywację Maryi i Józefa, żeby wbrew zasadom religijnym ślubować dziewictwo. Odpowiedź się sprowadza do tego, że było to naśladowanie Chrystusa, który dopiero miał się narodzić i to przecież nie w ich małżeństwie.

    Dla mnie to po prostu błędne koło logiczne (chrześcijanie powołują się na Maryję w kulcie dziewictwa a Maryja antycypuje w chrześcijańskich cnotach) i anachronizm polegający na rzutowaniu późniejszej chrześcijańskiej koncepcji dziewictwa na ortodoksyjnych Żydów Maryję i Józefa.

    Uznałem to za lukę w teologii i zastanowiłem się głeboko, jaka mogła być prawdziwa motywacja Maryi, zakładając, że historia zwiastowania jest prawdziwa. No i wyszło mi rzutowanie na Maryję moich własnych przemyśleń na temat religijności, potomstwa i seksualności. Ta moja wizja jest sensowna, zgodna z nurtem augustiańsim, wolna od zarzutu błędnego koła logicznego, a zarzut anachronizmu odpiera tym, że Maryja miała szczególną bliskość z Bogiem, więc już jako ortodoksyjna Żydówka przeczuwała to, co ja – współczesny chrześcijanin – wkładam w jej myśli. Ponadto zyskują większy sens kult dziewictwa oraz stawianie małżeństwa Maryi i Józefa za wzór dla małżonków. W skrócie, załatałem dziury w teologii maryjnej i teologii dziewictwa, zachowując wszelkie dotychczasowe nauczanie Kościoła, wzbogacając je zarazem w głębokie treści chrześcijańskie i lepszą podbudowę logiczną.

    Pozostaje pytanie Michała Stanisława Wójcika, czym ja się właściwie tutaj zajmuję: historyczną Maryją czy mitem. Kusi mnie wykręt, że zajmuję się teologią Kościoła i niech każdy sam rozstrzyga czy Kościół zna prawdę o Maryi czy raczej posługuje się mitem.

    No czym ja się zajmuję? Przecież to jest przede wszystkim reakcja na zanurzenie w nauczaniu Kościoła. Pisząc ten tekst wyraziłem swój stosunek do mariologii i kultu dziewictwa. Napisałem go w zeszłym roku i dodałem na końcu akapit: Ten artykuł to moja reakcja na pobożność maryjną i teologię dziewictwa. Uważam te sfery nauczania Kościoła za nieuporządkowane i niegotowe na przyjęcie przez rozum. Tutaj zrezygnowałem z tej końcówki i teraz dopiero uzupełniam, z jakim nastawieniem ja to napisałem.

    Ja się nie deklaruję co do tego, czy scenka zwiastowania jest faktem historycznym czy tylko mitem chrześcijańskim. Ja po prostu tego nie wiem.

    Jeśli jest faktem historycznym, to w podobnym stylu jak Augustyn i Tomasz wnikam w motywację prawdziwej osoby. Jeśli jest mitem, to analizuję ten mit i wzbogacam go swoimi przemyśleniami; dokładnie tak postępowali wszyscy pisarze chrześcijańscy tyle że nie myśleli o tym jako o micie.

    Nie zgadzam się, że mit jest niezmienny. Mit ewoluuje i wchłania mentalność kolejnych epok. Mit o Maryi i Józefie nie powstał od razu lecz rozwijał się przez wieki. Jeszcze Tomasz z Akwinu coś tam dodawał czy uściślał. W XX wieku Maria Valtorta opisała życie Maryi i Józefa w duchu zbliżonym do mojego.

  3. Podgląd live
    Nie opublikowałeś jeszcze tego komentarza! Aby opublikować naciśnij przycisk Opublikuj Komentarz.

Dodaj komentarz