Rivendell2012-08-03 11:04
Kim byłeś?

Stanąłeś na mojej drodze. Tak niespodziewanie.

A był tak piękny. Nie przystojny, lecz piękny.
Jak anioł.

Czy Ty jesteś aniołem?
Czy Ty jesteś Aniołem?

Może tak właśnie wyglądał Lucyfer?

Twoje oczy kazały mi na Ciebie patrzeć.

Patrzyłam.
Jego oczy były głębokie. Koloru morza czy nieba.
Koloru czystego, głębokiego, nieistniejącego…

Takiego koloru oczu nie ma nikt z ludzi.
Takiego koloru nie ma.
Wiedziałeś o tym. I kazałeś mi patrzeć.

A ja patrzylam. I uśmiechałam się.
Czasem tylko spuszczałam wzrok – onieśmielona.

Onieśmielała mnie Twoja postać.
Twoja anielska uroda.

Ale i tak patrzyłam – zadziwiona.
Jakby wydawał mi polecenie : “patrz w moje oczy”.

I uśmiechałeś się Ty.
I uśmiechałam się ja.

A świat jakby się zatrzymał.

I tak staliśmy patrząc na siebie.

Uśmiechał się delikatnie, a ja spuszczałam wzrok, by po chwili, znowu z zachwytem zajrzeć mu w oczy.

Kim byłeś?

Czy istniał?

Aniele…

A jednak w orszaku Boga nie może być aniołów jak on. Jak On.

Kim byłeś?
Czym byłeś?
O cudowne Stworzenie?!

Był piękny. Jakby był aniołem.
Był niezwykły.
A jego oczy – głębokie…

Nie miałeś żadnych szat. Żadnej bieli i błękitu.
Nie miałeś skrzydeł.

Jedynie czarny płaszcz i czarne spodnie.
Buty czarne.

Tylko te Twoje oczy, koloru niespotykanego.

Był piękny.

Byłeś piękny.

A jednak wiedziałam, że to piękno, że ta głębia oczu, niesie ze sobą cierpienie i ból, i rozpacz; morze łez…

O tym wiedziałeś Ty.
O tym wiedziałam ja.

Otworzył się przede mną. Pozwolił czytać siebie jak tajemną księgę.

Zlitowałeś się nade mną.

Oszczędził mnie.

Odszedłeś.
Wiedziałeś, że jeszcze moment i Twoje spojrzenie doprowadzi do mojego upadku.

Niósł ze sobą zło.
Świadomie.
A jednak…

Czy to było Twoje: “kocham”?

Pokochał.
Ten jeden raz.

Pokochałeś.

I ja chciałabym mu odpowiedzieć : “kocham cię!”
I podziękować…

Zamiast tego…

Obym nie spotkała Cię już nigdy.
Ciebie i Twoich oczu.
Oby nasze drogi już nigdy nie połączyły się ze sobą.

Kim był?

Nie chcę znać odpowiedzi.

KOMENTARZE (27)

  1. magda2012-08-03 16:25:31

    Spojrzenie może być albo wyzwalające, albo zniewalające. Albo dajemy się uwieść dobru, albo pozostajemy w krainie ciemności.
    Paradoksalne-sprzeczne pragnienia w nas drzemią, żądza-namiętność, albo błogi spokój. Zarówno jedno i drugie pociągające, ale zapewne finisz inny.

  2. Ryszard2012-08-03 23:28:12

    Wypowiedź Magdy jest jeszcze bardziej enigmatyczna niż wypowiedź Alicji!

    Ja się zachwycam tekstem Alicji, ale nie potrafię tego wyrazić w pełni. To jest taki tekst, że gdyby nie wisiał publicznie a zamiast tego był mi pokazany na jedno czy dwa przeczytania, to chciałbym wtedy kupić od autora prawa do dowolnego czytania tego tekstu i omawiania z przyjaciółmi.

    Ten nieistniejący kolor oczu, na które się patrzy, to jest lepsze niż cały dorobek Phila Dicka razem wzięty. Kwestia istnienia bytu, z którym się ma przeżycie osobowego kontaktu, to jest wszak najistotniejszy problem, z którym się zmagamy ostatnimi czasy, a w tekście Alicji on jest tak mistrzowsko ujęty.

    Gdy czytam “Jedynie czarny płaszcz i czarne spodnie. Buty czarne.”, to w momencie “Buty czarne” doznaję jakiejś szczególnej ekstazy. To jest mój ulubiony moment jeśli chodzi o wrażenie przyjemności czytania, natomiast nie jeśli chodzi o przeżywanie treści.

    Napięcie epistemologiczne pomiędzy podmiotem a spotkaną postacią jest straszliwie realistycznie opisane. Nie umiem opędzić się od myśli, że jest to próba opisu spotkania ze złym duchem, ale takiego spotkania z dreszczykiem flirtu i z bezradnością wobec pokusy i totalnością świadomości co się naprawdę dzieje. To chyba jest bliskie opisowi człowieka na skraju zatracenia się.

    Dodatkowo zastanawiam się, czy nie ma tu również opisu pychy doskonałej, że oto ja jestem jedyną osobą, którą zły duch pokochał. Nic nie pomaga to, że się stroni od kolejnych spojrzeń czy w ogóle pragnie się zerwania kontaktu na zawsze. Przecież ta pycha zostaje i można ją rozpamiętywać.

    Proponuję takie zagadnienia do analizy formy:

    1. Zbadać naprzemienne użycie drugiej i trzeciej osoby (ty, on).

    2. W powyższym trzeba uwzględnić wybór czasu przeszłego w narracji. Mogłoby być tak, że zdania per ty opisują bieżący dialog, a zdania per on wyrażają myśli niewysłowione w dialogu, które były w głowie na bieżąco. Wtedy naturalny byłby czas teraźniejszy, a jednak to wszystko jest w czasie przeszłym, więc jest nietypowo rozwiązane i dlatego ciekawie i podlega dyskusji.

  3. Alicja2012-08-07 12:26:58

    @ Ryszard

    Nie wiem, czy można się w tym tekście dopatrywać pychy. Na pewno jest zachwyt, zniewalający zachwyt nad spotkaną postacią, a przede wszystkim kolorem oczu. Zachwyt nad stworzeniem, ciekawość.
    Poza tym jest strach i smutek, że “piękno” może być złe. I może nie jest to uwidocznione, ale jest też smutek, że na swojej drodze podmiot liryczny spotyka osoby (?), które nie są dobre, które są zdolne krzywdzić i to z jakimś upodobaniem. I zauważenie, bo nie wiem, czy można to nazwać wdzięcznością, że tym razem zostało się oszczędzonym (tu oszczędzoną), że być może istotę, którą spotkał podmiot liryczny coś poruszyło. Ale niewiadomo co. Może miłość, może litość, może była to zwykła przebiegłość… A może istota wiedziała, że samo to spotkanie już było krzywdzące…

    Tekst powstał jakoś w 2009 roku, teraz, kiedy go czytam napisałabym wszystko od nowa, inaczej. Nie będzie to jednak ten sam tekst i nie będzie też emocji, które towarzyszyły przy powstawaniu powyższego, więc raczej nie będę się za to zabierać.

  4. Ryszard2012-08-08 09:50:01

    Pokochał. Ten jeden raz. – Właśnie tutaj widzę sugestię pychy, że ten wspaniały byt wyróżnił właśnie mnie i tylko mnie, i do tego poprzez pokochanie czyli zupełnie wbrew swojej naturze. Być może to jest efekt niezamierzony, ale bardzo wzbogaca ten tekst według mnie.

    A problem piękna w osobach niekoniecznie dobrych jest ciekawy. Jako facet ze słabością do kobiecej urody muszę mieć się na baczności, bo stymulowanie wzroku kobiecym wyglądem przychodzi mi zbyt łatwo; wymaga wysiłku woli i skupienia uwagi, żeby je zaprzęgnąć do dobra. Podobnie jest z głosem kobiecym w piosenkach, które mi się strasznie podobają.

    Już w podstawówce miałem do czynienia z kobietami, które mnie świadomie zwodziły swoją urodą (zresztą nie tylko mnie). W liceum już miałem silne postanowienie wojny z takimi kobietami, a jednak w końcu zakochałem się straszliwie i w jednej i drugiej koleżance z liceum, które konkurowały sobie o mój stan zauroczenia. Dlatego piszę, że z tym trzeba uważać, bo z pięknem kobiecym może iść w parze perfidia. A człowiek może nawet być im wdzięczny, że nie powalają totalnie, bo przecież mogą dużo bardziej, jakby się jednak litowały, a przecież to tylko zahamowania i wewnętrzne bariery, a nie litość…

    Kiedyś podeszły do mnie na przerwie dwie koleżanki z liceum i spytały, co kobieta ma zrobić, żeby facet się w niej zakochał. Odpowiedziałem, niech się pręży przed nim i mierzwi włosy. Jedna z nich siadła przede mną w ławce już na następnej lekci i całą lekcę się prężyła i mierzwiła włosy. No i zakochałem się, a co. Ona mogła potem mnie wykańczać dalej ale sobie odpuściła. Czy to była litość? Raczej nie. Po prostu nie chciało się jej więcej poświęcać mi uwagi. A ja mogłem sobie myśleć naiwnie, że jednak właśnie mnie wybrała, żeby się dowiedzieć i przetestować jak rzucać urok na facetów, a potem mnie oszczędziła, bo mogła tak mnie stymulować dłużej i intensywniej. No ale jednak mnie uznała za autorytet w tej sprawie, a po przetestowaniu, odpuściła, czyli jednak pokochała, a przynajmniej uszanowała… Ach… Pycha?

  5. Alicja2012-08-08 10:58:29

    @ Ryszard

    Chyba masz rację, to może być mylące. Nie wiem już teraz czy to było celowe, czy tak mi wyszło. A teraz prawdopodobnie piszę jako wzbogacona o nowe doświadczenia i przemyślenia.

    Może podmiot liryczny bardzo by chciał, żeby to było z miłości, może chciał się uczepić tej myśli, a nie dopuścić do siebie tej, że kolejny raz ktoś mógłby się nim zabawić, wykorzystać, spowodować, że znajdzie się na dnie. Może podmiot liryczny w ten sposób chciał się obronić przed skutkami tego spotkania. W końcu nie jest łatwo żyć z wiedzą, że ktoś chce naszej krzywdy, że nie liczy się z nami, nie bierze pod uwagę konsekwencji jakie mogą wyniknąć z danego postępowania…

    Co do reszty Twojej wypowiedzi. Ludzie chyba nie potrafią się lepiej (dobrze) traktować, przynajmniej znaczna część ludzi. Podejmują względem siebie nieprzemyślane działania, a przynajmniej przemyślane dokładnie w jedną stronę. A ludzie piękni fizycznie, zwłaszcza ci, którzy są świadomi swojej urody, chyba w sposób szczególny zwodzą i zawodzą innych, bo zdają sobie sprawę, że ładnej buzi (i różnym innym częściom ciała) mało kto się oprze. Część z nich może idzie w ten sposób na łatwiznę w życiu, część pewnie broni się w taki sposób przed zranieniami. Ostatecznie nie wiem, co tak naprawdę sobie myślą i czego chcą od innych.

  6. Ryszard2012-08-14 01:37:59

    Ja bym chciał zwrócić uwagę czytelników na ten motyw zauroczenia pięknem, które daje się jakoś atrakcyjnie werbalnie opisać, a jednak jest nicością i zaproszeniem do zatracenia się. Alicja to świetnie opisała.

    Potrafimy posługiwać się wyobraźnią i językiem w taki sposób, że rzeczy nierealne stają się obiektem porządania i oddziaływują na nas bardzo silnie. Trzeba straszliwego ładu poznawczego, żeby umieć opierać się takim pociągającym złudzeniom.

    Wydaje mi się, że podmiot liryczny jest świadom zagrożenia, stawia właściwą diagnozę co do nierealności i szkodliwości obiektu zachwytu, a jednak popełnia błąd mimo wszystko. Ta myśl, że jednak pokochał, to jest właśnie złapanie haczyka – z tym się już zostaje i dalsze spotkania z realnymi osobami będzie się postrzegać przez porównanie do tego nierealnego piękna, właśnie dlatego, że się w pamięci to spotkanie zakatalogowało jako spotkanie z miłością, tyle że jakąś taką nie na ten moment.

    Może to jest doskonały opis pychy, a może nie. W każdym razie jest to świetny opis pułapki psychologicznej. Ktoś ma jakieś doświadczenia z nieudaną miłością do pięknej osoby (pod jakimkolwiek względem) i te doświadczenia wpływają na negatywną ocenę później spotkanych osób, które może mniej piękne, ale jednak oferujące prawdziwą miłość – są konsekwentnie odrzucane ze względu na ten fatalny kontakt z niekochającym pięknem.

  7. lukstafi2012-08-14 20:20:20

    Ten tekst się nie broni jako wiersz jak dla mnie; można się zastanawiać jak dobrze stoi jako opowiadanie poetyckie. Żeby czytać go jako wiersz, to trzeba zawiesić wszelkie zrównanie podmiotu lirycznego z autorem i pytać, co autor chciał powiedzieć. Czyli nie zakładać, że “Lucyfer” opisuje spotkaną osobę, a że mówi coś (użycie takiego określenia) o podmiocie lirycznym. Główny chwyt techniczny tego wiersza polega na bolesnej sprzeczności ponawiania pytania i uciekania od odpowiedzi.

  8. lukstafi2012-08-14 20:28:43

    (Właściwie to pytać, co “wiersz chciał powiedzieć”, autor nie jest tutaj autorytetem — dobremu wierszowi nie przeszkadza naiwność autora.)

  9. lukstafi2012-08-14 20:38:53

    Nie ma w tym wierszu wystarczającej ilości materiału, żeby wyjść poza podmiot liryczny. Jedyne czego się dowiadujemy o spotkanej osobie, to że to mężczyzna ubierający się na czarno, który otworzył się wobec kobiety – podmiotu lirycznego.

  10. lukstafi2012-08-14 20:44:31

    Nie ma też żadnej zagadki. Przesadnie mówiąc — powinno być tak: pokazane tropy, niedopowiedziane pytanie; jest tak: wypowiedziane pytanie, brak tropów.

  11. lukstafi2012-08-14 21:10:27

    Myślałem, że bezczelnie wykorzystam okazję i wrzucę swój wiersz pod tytułem “Beautiful”, ale formatowanie mi nie pozwala… no dobra wrzucę; każda wolna linijka oprócz ostatniej przynależy do poprzedniej strofy. Jak się pewnie domyślacie za najsłabszą uważam ostatnią strofę i puentę. Być może coś jest tu na temat, że piękno dokonuje oszustwa, w przestrzeni idei, podszywając się pod dobro.

    There runs the rainbow
    scattered by autumn leaves
    Sun-ray-straight-on-tip-toes
    Here a gentle bow
    welcomes at the shelter of hearts

    A curve you bend
    to explain a movement:
    caught in your expression
    a dark pearl of seas,
    the moving infinity
    of a stretch

    Beauty is both
    simple and complex
    caught and running
    delicate and a rushing smile
    when you blossom
    with a whirl that spans my sunny heart
    corner-to-corner

    So much that I long to understand
    of the perfection of a human being
    carved from the whole
    yet letting the whole transcend
    so little I understand
    how good you are

    Slowly I learn to see

  12. lukstafi2012-08-14 21:11:40

    (O, w podglądzie było źle formatowanie ale powyżej jest dobrze. Fajnie.)

  13. lukstafi2012-08-15 07:11:23

    Uwagi Ryszarda są OK, ja dodałem przeciw-wagę. Może jeszcze podrążę (tzn. popytam) merytorycznie, gdzie tu ta głębia, to piękno które “jest tylko przerażenia początkiem” siedzą.

  14. lukstafi2012-08-15 08:02:41

    Podoba mi się klamrowe pytanie “kim jesteś” obejmujące to postulowane odsłonięcie się kwestionowanej osoby. To jest sytuacja podobna do mojego “kodu źródłowego” / “source code”. U mnie jest pytanie czy można kogoś poznać, czy ktoś może nam odsłonić swój kod źródłowy, czy też zawsze może w drugim człowieku czyhać taka czarna komórka, a może całe czarne życie którego może nawet nie przeczuwaliśmy. W tym wierszu jest inaczej bo to przeczucie poprzedza poznanie, kładzie je w cudzysłów.

  15. lukstafi2012-08-15 08:27:14

    O PLce (skrót na podmiot liryczny w formie żeńskiej) też zresztą nie dowiadujemy się nic poza tym jak zaszufladkowała tę napotkaną osobę.

  16. lukstafi2012-08-15 08:39:52

    W komentarzu do mojego wiersza “kod źródłowy” użyłem “czarne życie” nie koniecznie w sensie negatywnym, jako zło, ale przede wszystkim w sensie — nie zrozumiałe, nie do pojęcia, Oczywiście to rodzi pytanie: czy nie do pojęcia nie jest tylko oszustwem zła, czy jest możliwa obcość poza dobrem i złem.

  17. Michał Stanisław Wójcik2012-08-15 09:29:42

    @Łukasz

    Wiersz przedstawia pewną ciekawą dla mnie konstrukcję. Dokonajmy tu skompresowanego spojrzenia na świat przedstawiony i fabułę.

    Pewna demoniczna istota przypuszczalnie wędruje po Ziemii niosiąc zło. Przybiera ona niezwykłą postać, dla PLki jest to piękny mężczyzna. Fabuła wiersza opowiada o spotkaniu. PLka jednak ma dość głęboki ogląd rzeczywistości, dostrzega piękno, ale coś jej to piękno za piękne i powoli orientuje się w prawdziwej naturze tej istoty. Z punktu widzenia demonicznej istoty miało to być może spotkanie jak każde inne, ofiara miała zostać doprowadzona do upadku, poprzez jak się domyślamy zawiązanie relacji. To spotkanie jednak przebiega inaczej. Demoniczna istota orientuje się, że została poznana jej natura i postanawia oszczędzić swoją ofiarę, a nawet otwiera się jeszcze bardziej. Nawiązuje się na krótko pomiędzy nimi więź, którą PLka nazywa miłością — świadoma jednak relatywności tego pojęcia w szczególnej sytuacji demonicznej istoty. Istota w porę odchodzi, aby nie wyrządzić krzywdy PLce.

    Wydaje mi się, że sam motyw jest wart opowiedzenia. Co z niego wynika? Nie wiem, czy to dobre pytanie. Są tacy ludzie, są takie relacje, bywają też sytuacje zdemaskowania, to wszystko gdzieś się zakorzenia w rzeczywistości. Coś tutaj o niej powidziano. Jest się nad czym zastanowić.

    Na uwagę zasługuje rozegranie detalu, który pozwala PLce na zorientowanie się w sytuacji. Np. bardzo dobry, według mnie, motyw z nieistniejącym kolorem, który zaczyna naprowadzać ją na ślad. Ciekawie spostrzec, że kolor jest kolorem nieistniejącym.

    Nie wiem natomiast czemu służy podwójny adresat. Na pewno jest to zabieg świadomy, ale nie wiem, czy potrzebny temu utworowi.

  18. Ryszard2012-08-16 13:02:19

    Łukasz ma ciekawą uwagę, że w tekście są tylko myśli kobiety, a nie ma narratora wszechwiedzącego, więc wszystko to jest tylko interpretacja tej kobiety. Może mężczyzna jest zupełnie normalnym bytem, a tylko w jej głowie się odgrywa cała sytuacja. Michał zrobił streszczenie z punktu widzenia narratora wszechwiedzącego. Być może taka była intencja autorki, i Michał pisze według jej intencji, ale Łukasz wtedy słusznie zauważa, że konwencja jest bez narratora.

  19. Michał Stanisław Wójcik2012-08-16 13:20:26

    Uważam, że w interpretacji należy stosować pewną zasadę ekonomii. Jeżeli utwór sam w sobie nie zawiera tropu, aby kwestionować wszechwiedzę narratora w pierwszej osobie (podmiotu lirycznego) — to należy przyjąć, że jest wszechwiedzący. Inaczej mamy sytuację absurdalną — krótki utwór bowiem sam w sobie często nie zawiera punktu odniesienia, względem, któego możnabyłoby kwestionować wiedzę podmiotu lirycznego. Oczywiście od rodzaju literackiego zależy kiedy następuje “złamanie” tej zasady. W powieści realistycznej praktycznie zawsze, gdy narrator w pierwszej osobie zaczyna opowiadać rzeczy niezgodne ze znaną nam rzeczywistością. W Poezji romantycznej, bo nie wdając się w zbytnie szczegóły tak bym ten wiersz klasyfikował ta zasada nie może być taka prosta. Ja osobiście nie widzę powodów, aby kwestionować wiedzę PLki o świecie przedstawionym. Jedynym dylematem PLki jest to kim była ta postać i w jedynm miejscu, czy w ogóle była, ale ten dylemat według mnie dotyczy tego jaka była. (W literaturze nie możemy rozumować, że skoro ktoś nie wiedział czy X istnieje, to nie wie również jakie X jest — to nie ten poziom.) Właśnie jaka była ta istota PLka wie i nie widzę argumentu, który tą wiedzę podważa.

  20. lukstafi2012-08-16 13:31:54

    @Ryszard
    Nie proponuję narratora wszechwiedzącego! Proponuję tylko więcej faktów, faktów z punktu widzenia PLki, a mniej sądów wartościujących. Poezja ma naświetlać detale życia.

  21. Michał Stanisław Wójcik2012-08-16 13:33:57

    @Łukasz

    A jaka miałaby być funkcja tych faktów, w utworze? Co miałabyły mówić ponad to, co zostało powiedziane? Jakich faktów byś oczekiwał?

  22. lukstafi2012-08-16 13:49:20

    @Michał
    Z faktów można coś wnioskować. Kim był spotkany, kim była PLka, jakie było piękno. Np. w “kod źródłowy” napisałem co robili PLka i jej towarzysz, jak to było latem, a jak się zmieniło zimą.

  23. Ryszard2012-08-16 21:09:28

    @Łukasz:
    Może się zagapiłem, ale w “kodzie źródłowym” nie dostrzegłem bogactwa faktów większego niż w “Kim byłeś?”. A fakty tam wspomniane są tak normalne, że nie są nośnikiem żadnych głębszych poruszeń, a właśnie Alicji udało się uzyskać niesamowitą wprost proporcję ładunku treści do ilości faktów. Ona dobrała takie fakty (czy wrażenia podmiotu lirycznego – obojętnie), że można na nich bazować rozważania, które już wcześniej tutaj opisałem.

    Fajny pomysł stawiać pytanie o wyjawienie kodu źródłowego w ramach procesu poznawania się wzajemnie, ale czy to jest wykorzystane w tekście, który opublikowałeś tu na forum? Może się zagapiłem i nie umiem odnaleźć tego tekstu, o którym piszesz.

    Skoro już wyczuliłeś uwagę na koncepcję ujawniania kodu źródłowego, to ja nawet to odnalazłem u Alicji. Przeczytajmy jeszcze raz:

    A jednak wiedziałam, że to piękno, że ta głębia oczu, niesie ze sobą cierpienie i ból, i rozpacz; morze łez… O tym wiedziałeś Ty. O tym wiedziałam ja. Otworzył się przede mną. Pozwolił czytać siebie jak tajemną księgę.

    On pozwolił czytać siebie. Toż to jest zrealizowany postulat kodu źródłowego. Brawa dla Alicji. To przegapiłem, a teraz widzę dzięki Łukaszowi.

  24. lukstafi2012-08-16 21:54:09

    @Ryszrd
    Nie przegapiłeś, http://www.edyskurs.pl/?p=343 to “source code” / “kod źródłowy”. Argumentowałem za większą konkretnością na skali konkretność-abstrakcja, nie za większą szczególnością na skali szczególność-ogólność.

  25. Ryszard2012-08-16 22:08:04

    W tekście Alicji jest uśmiechanie się, spuszczanie wzroku, nakazywanie wzrokiem – wszak to są właśnie konkrety w języku ciała. Nie rozumiem twojego zarzutu. Proszę o konkret, taki już zupełnie bez abstrakcji.

  26. lukstafi2012-08-16 22:28:43

    @Ryszard
    Masz mnie, tak, język ciała jest na plus.

  27. Michał Stanisław Wójcik2012-08-16 23:16:56

    Panowie, nie moge pojąć nad czym dywagujecie. Według mnie ten wiersz jest transparentny zupełnie. Można go rozebrać na części i złożyć ponowinie. Widać, co w nim zaszło. Widać jakie emocje podmiotu lirycznego zostały uzewnętrznione. Widać, co jest kandydatem na usterkę techniczną, a co zupełnie dobrym rozdysponowaniem środków. Jakie są trudne pytania do tego tekstu?

  28. Podgląd live
    Nie opublikowałeś jeszcze tego komentarza! Aby opublikować naciśnij przycisk Opublikuj Komentarz.

Dodaj komentarz