Ryszard2012-08-08 09:25
Katie Melua and The Beatles

Cztery miesiące temu znajoma włączyła płytę Secret Symphony — najnowsza płyta Katie Melua z 2012 roku. Po kilku piosenkach poprosiłem, żeby często włączała tę płytę przy mnie. Zanim płyta się skończyła, postanowiłem wziąć ją do domu i samemu zbadać. Natychmiast stała się moją ulubioną płytą, którą mogłem słuchać po cztery razy pod rząd codziennie i tak przez około trzy miesiące. Przy tej płycie czuję się, jakbym słuchał balladowych Beatelsów z okresu przed Rubber Soul albo wręcz muzyki z płyt bajkowych dla dzieci. To sięga gdzieś głęboko w same początki mojego słuchania muzyki i odtwarza tamte wrażenia.

Od tygodnia słucham The House — przedostatnia płyta Katie Melua z 2010 roku. Ten sam zachwyt i częstotliwość słuchania. Tym razem mam wrażenie, jakbym słuchał Beatelsów późniejszych, od Rubber Soul.

Wrażenie jest wyraźne i silne, dotyczy każdej piosenki. Nie wiem jak to wyjaśnić muzykologicznie, ale chętnie bym o tym podyskutował. Słyszę takie cechy jak humor i luz, oszczędność aranżacji jakby sama istota rzeczy, ogromna różnorodność pomiędzy piosenkami, sporo smaczków wzbogacających piosenki bez długich solówek. Może nawet rytmika tekstów jest Beatelsowa, z rymami w ramach jednej linijki. Ale może też być, że sam sposób śpiewania jest Beatelsowy, jakby to wszystko były jakieś żarty i wygłupy – ten charakterystyczny humor i luz.

Mamy tutaj kilka tematów do omówienia: Katie Melua (bez odniesienia do Beatelsów), Beatelsi, podobieństwo pomiędzy nimi, i ogólniej jak to jest że jakaś muzyka brzmi jak jakaś inna.

Z piosenek wcześniejszych Katie Melua zwróciłem szczególną uwagę na The Spider’s Web. Mogę słuchać w kółko godzinami.

KOMENTARZE (7)

  1. Alicja2012-08-08 15:31:43

    “A moment of madness” skojarzył mi się z płytą “Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” Beatelsów. Poza tym nie znam się zbyt dobrze na Beatelsach, więc nie będę się wypowiadać.
    (Za to jest taki utwór Avril Lavigne do filmu Tima Burtona “Alice in Wonderland”, którego początek według mnie jest bardzo podobny do piosenki “Lucy in the Sky with Diamonds” Beatelsów. Też słyszysz podobieństwo?)

    Część płyty uznałam za idealnie dobraną, jeśli chodzi o nastrój. Mimo że wdzierały się gdzieniegdzie jakieś pogodne nutki, to bez specjalnego kombinowania można słuchać jej ciągiem i płakać do niej. Ale od momentu “God on drums…” poczułam się rozczarowana. Dodatkowo poczułam okropny ból głowy przez ten kawałek. I w zasadzie końcowa część albumu to dla mnie jakiś koszmarek, może jeszcze trochę ostatnia piosenka ujdzie. Najlepsze wrażenie na mnie wywarły: “Flood” (również tekst), “Tiny Alien”, “No fear of heights” i “Happy place”.

    Nie wiem, która bardziej przypadła mi do gustu: “The House” czy “Secret Symphony”. Chyba “Secret Symphony” jako całość, ale jeśli słuchać kawałków na wyrywki to może “The House”. Według mnie jest też jakaś różnica w klasie piosenek na obu płytach. Takie mam odczucie. Chociaż lubię “Secret symphony” to czegoś mi w niej brakuje. Może piosenki – hitu? Album “The House” ma chyba piosenki – hity. Wydaje mi się, że “Flood” taka jest, może “Happy place”? Takie myśli mnie nachodzą.
    Oczywiście nie potrzebuję hitów, żeby czegoś słuchać, dla mnie “Secret symphony” ma osobiste hity, jak “The bit that I don’t get”.

    “Spider’s web” również szczególnie lubię. Oraz “It’s only pain”. Natomiast jej największy chyba hit, najbardziej znana jej piosenka “Nine Million Bicycles” nie jest w żaden sposób moją ulubioną. Lubię posłuchać, pograć na gitarze, czasem sobie nucę, ale nie mam ochoty słuchać jej często i dużo.

    Jak to jest, że jakaś muzyka brzmi jak jakaś inna? Może jest coś więcej, ale dla mnie podstawowy powód to inspiracja. (Pytanie czy szczere zafascynowanie daną twórczością i potem to wychodzi tak, jak w pisaniu – wyrabia się podobny styl; czy jest to jakiś marketingowy zabieg – to się ludziom podobało, zróbmy coś podobnego…)

  2. Ryszard2012-08-13 23:39:47

    Słuchając piosenki Rules (zaczyna się dopiero po minucie) Shakiry w wykonaniu koncertowym z 2004, mam wrażenie, jakbym słuchał wczesnych hitów Beatlesów She Loves You albo I Want To Hold Your Hand. Ciekawe, że wersja albumowa Rules nie wywołuje takiego wrażenia.

  3. Ryszard2012-08-14 00:00:39

    Hej Alicja,
    Przesłuchałem dwa razy piosenkę Avril Lavigne – Alice (Underground). Nie odczuwam nic beatlesowego. Natomiast piosenka Lucy In The Sky ma klimat Alicji w krainie czarów, szczególnie gdy się uwzględni jej świrnięty tekst. A jeszcze bardziej gdy się ogląda ją w filmie Yellow Submarine. Zresztą cały ten film ma ten klimat.

  4. Ryszard2012-08-14 00:47:22

    Ciekawe, Alicjo, że dobrze ci się płacze do płyty The House. Posłucham jej z tą myślą. Do tej pory słuchałem tylko z uśmiechem i poczuciem totalnego jaja, że ona umie nagrać płytę Beatlesów dzięki temu luzowi z jakim śpiewa i obyciu z klasyką muzyki rockowej.

    A do piosenki Plague of Love też ci się dobrze płacze czy to już tylko z rozpędu?

    Rozumiem, że God On The Drums, Devil On The Bass wybija cię z nastroju. Ta piosenka jest bardzo szczególna na tym albumie: uciążliwa, hałaśliwa, jakby się zaplątała nie na ten album co trzeba. A jednak jest to w harmonii z moją beatlesową interpretacją. Oni czasem mają takie uciążliwe, hałaśliwe zagrywki. A jej się udało uzyskć idealnie beatlesowy klimat w tej uciążliwości, co uważam za największy wyczyn z całej płyty. Żeby nawet ten typ piosenki zrobić na Beatlesów, to już trzeba być geniuszem. Ciekaw jestem, czy ktoś to słyszy tak jak ja i czy ona sama jest tego świadoma.

    Podam próbkę uciążliwych piosenek Beatlesów dla kompletności wywodu, ale ty Alicjo ich nie słuchaj, bo nie chcę żeby cię głowa bolała, a te piosenki potrafią jeździć po głowie. Piosenka Katie jest beatlesowa w tym duchu, ale jednak łagodniejsza.

    Everybody’s Got Something To Hide Except Me And My Monkey

    For You Blue

    Helter Skelter

    Tomorrow Never Knows

    Ciekawe, czy rzeczywiście Twisted jest takie złe, czy to raczej wynik zmęczenia po God On The Drums…

    W piosence A Happy Place, ona śpiewa I’m going to find a happy place, ale słówko find wymawia tak ciekawie, że ja czasem słyszę to found a happy place, a to wtedy znaczy założyć szczęśliwe miejsce tak jak fundację się zakłada. Chodzi mi po głowie pomysł na wiersz, który wykorzystuje ten motyw find/found a happy place, że albo znajdę albo sam ufunduję szczęśliwe miejsce.

  5. Ryszard2012-08-14 00:59:39

    Jak porównać The House z Secret Symphony? Przecież Secret Symphony jest zagrana z orkiestrą symfoniczną, gdzie głównie wokal jest eksponowany i wszystkie utwory sięgają korzeniami głębiej w przeszłość niż The House. Secret Symphony jest jak odświeżanie przeszłości w sensie uzyskania brzmienia z przeszłości, natomiast The House to jest modernizowanie przeszłości w sensie nawiązania do przeszłości ale w nowym współczesnym brzmieniu łącznie ze zdobyczami elektroniki.

    Dla mnie te płyty to są genialne wypowiedzi muzykologiczne, które świadczą o tym, że Katie Melua bardzo świadomie postrzega muzykę. Ona może osiągnęła już dojrzałość. Co do wcześniejszych płyt jeszcze się będę wypowiadać, jak się lepiej zapoznam, ale wstępne wrażenie mam, że wcześniej to były zlepki i przeróżne próby, jakby poszukiwania swojego miejsca w muzyce. Wrócę do tego, jak będę bardziej kompetentny.

  6. Ryszard2012-09-07 20:47:20

    Katie Melua – Cry Baby Cry
    Ja uważam, że to dużo lepsza wersja niż oryginalnie u Beatlesów.

  7. Ryszard2012-09-28 23:46:16

    Beautiful Stranger – Madonna

    Piosenka Beatlesów i to dokładnie wiadomo, z której płyty. Od wielu lat mam to wrażenie.

  8. Podgląd live
    Nie opublikowałeś jeszcze tego komentarza! Aby opublikować naciśnij przycisk Opublikuj Komentarz.

Dodaj komentarz